Witam szanowne zgromadzenie czytelnicze!
Nadszedł moment, kiedy wszystko we mnie zebrało. Nadszedł moment, kiedy wiedziałam, że muszę o tym napisać, bo inaczej to ze mnie nie ujdzie. Piszę więc.
W moim biednym, nie całkiem jeszcze dojrzałym psychicznie umyśle szaleje burza emocji. Czym spowodowana? A raczej: kim? Nikim innym niż mą "koleżanką" Agatą.
Przykładowe strzępki myśli dotyczącej wyżej wymienionej?
"Ona jest bezczelna."
"Nienawidzę cię, nienawidzę."
"Są tu jakieś ostre przedmioty?"
"Wyjdź stąd zanim zorganizuję ci nieszczęśliwy wypadek."
"Co się z tobą stało, dziewczyno? Zrobiłaś się żałosna."
" Uważaj żebym ci tego uśmieszku z twej twarzyczki nie wyrwała. Boleśnie."
Idę sobie korytarzem i widzę Agatę wchodzącą po schodach. Pięści nagle się zaciskają, brwi łączą w krechę wściekłości, usta zmieniają w cienką linię wyrzutu. Ona przechodzi obok mnie, udając, że nie istnieję. Znika z mojego pola widzenia. Rozluźniam dłonie, twarz łagodnieje. Widzę Patrycję, macham przyjaźnie i podchodzę. Zaczynamy rozmowę. Zapominam. Na chwilę. Bo podchodzimy pod klasę i tam Agata ze swoimi nowymi, "fajniejszymi" przyjaciółeczkami. Co z tego, że zamiast mózgu mają wodę, a jedyne, czym mogą się pochwalić to nowe spodnie? Co z tego, że ambicji nie mają żadnych, a najciekawszym zajęciem jest robienie "przypałów"? Nie, i tak są dużo, dużo lepsze od okropnej mnie, która nigdy nic nie rozumie. Słowem się do mnie nie odezwie, a jak już, to czymś, co biedne dziewczę uważa za ironię. Pada pytanie ze strony Patrycji: o co jej chodzi? Śmiech i informacja, że o nic.
Uporządkujmy więc, co czuję, gdy widzę Agatę:
- złość,
- niechęć,
- gorycz,
- urazę,
- smutek,
- idiotyczny strzęp nadziei, że może kiedyś wszystko będzie jak dawniej, choć nie będzie nigdy.
Cóż, chyba już mi lżej, bo są momenty, kiedy z tym wszystkim czuję się okropnie. Jutro mam olimpiadę z angielskiego, życzcie mi szczęścia! :)
Zgromadzenia uważam za zamknięte.
Współczuje Ci ;( wszystko będzie dobrze, na pocieszenie ja nigdy nie miałam przyjaciółki byłam tylko chusteczki na łzy
OdpowiedzUsuńhttp://naszezycienaszwybor.blogspot.com/
powodzenia Mycho! <3 a no i cieszę się że ci humor poprawiam ;)
OdpowiedzUsuń