niedziela, 3 lutego 2013

Pyszne babeczki są pyszne

Cześć, człowieki!
Na pobieranie krwi jadę jednak w środę. Super wspaniale, tortura odwleczona. Znaczy pobieranie nie jest takie złe, już kiedyś mi to robili. Trochę szczypie, trochę piecze i po krzyku. Ale i tak nie jest to w żaden sposób przyjemne.
Jak mówi tytuł posta, pyszne babeczki są pyszne. Szczególnie te zrobione przez mamę. :)
Zdecydowałam się napisać rozprawkę o muzyce. Tutaj i teraz :P

Chyba każdy słucha jakiejś muzyki. Niektórzy słuchają wszystkiego, niektórzy lubią konkretne gatunki muzyczne. Da się zauważyć pewien rodzaj wojenki między... nawet nie słuchaczami, wyznawcami konkretnego gatunku, a w pewnych przypadkach zespołu czy wykonawcy.
Najlepszym przykładem będzie chyba One Direction. Mam czasami wrażenie, że tych chłopaków albo można kochać, albo nienawidzić. Albo mówić, że są przystojni i uroczy, albo że gejowi i pedalscy, za przeproszeniem. Ja osobiście za nimi nie przepadam, po prostu ich muzyka do mnie nie trafia. Próbuję nie hejtować ich i utrzymać neutralny stosunek. Powoli zaczynają mnie denerwować te wszystkie fanpage na Facebooku, w stylu 'Wyjdę za mąż za Nialla' albo 'Harry Styles jest szekszi'. Kiedyś czytałam je z rozbawieniem, te teksty w stylu 'nie wiesz jak ma na imię cioteczna babcia Zayne'a- idziesz na stos!' są zabawne. Nie ogarniam tego, że te dziewczyny, Directioners, mówią i myślą, że One Direction to ich całe życie. Ale dobra. O nich wystarczy.

Denerwują mnie osoby, które twierdzą, że słuchają np. rocka, żeby się innym przypodobać, a tak naprawdę puszczają sobie najnowsze hity z Vivy. Albo na odwrót, zależnie od tego,, w jakim towarzystwie się przypodobywują. I tak mnie to wkurza, co oni, wstydzą się?
I na koniec, kwestia ostatnia- nazywanie Hanny Montany i podobnych cudów rockiem. To nie rock, ja wiem, że wiele rzeczy można podpiąć pod rocka, ale Hannę Montanę? Serio? Toć to pop dla młodocianych dziołszek jest. Pierze się im mózgi i święcie przekonane są, że rocka słuchają.
Dobra, koniec mej spontanicznej wypowiedzi.
* Wszystkie przedstawione w niej opinie są moimi opiniami, totalnie subiektywnymi. Proszę, jeżeli kogoś skrzywdziłam, błagam o przebaczenie.
Na zakończenie posta, Nuta Dnia: Nightingale by Rachel Macwhirter.
To tyle, pa!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz