piątek, 25 stycznia 2013

Fałszywi przyjaciele i inne historie

Hej!
Hurra, już ferie! :) Przynajmniej dla mnie. Przyjemny nastrój tego wieczoru zepsuła moja "przyjaciółka". Wygadała dziewczynom, za którymi nie przepadam, wszystkie moje sekrety. Pewnie po feriach już cała szkoła będzie wiedziała. Cudownie mieć przyjaciół, czyż nie?
Naprawdę się zdenerwowałam. Takich rzeczy nie powinno się robić. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie z przyjaźnią łączy się lojalność i dochowywanie sekretów. Ale cóż, czasy się zmieniają, może jestem zwyczajnie staroświecka?
Słucham tego i się zastanawiam co warci są tacy "przyjaciele". Dzisiejszy dzień w szkole był przepełniony nerwowym oczekiwaniem na ostatni dzwonek. Jednak chłopaki z mojej klasy skutecznie poprawiali humor i dodawali nieco rozrywki na każdej lekcji :) Głupki, ale jednak zabawni.
Jest mi smutno. Najzwyczajniej w świecie, beznadziejnie smutno. Właśnie zaczyna do mnie docierać, że nikt mnie nie lubi. Mam co prawda jedną, jedyną zaufaną przyjaciółkę, o której mogę być pewna że mnie nie zawiedzie, ale tak poza nią? Ludzie tylko udają, że mnie lubią, bo czerpią z tego korzyści. A to dam pracę domową, a to ściągnąć na sprawdzianie. A tak naprawdę to jestem samotna.
Dobra, wystarczy już tego depresjonowania się. Zdecydowałam na zmianę szaty graficznej bloga, bo "coś mi tu nie pasowało". Sądzę, że teraz kolory są cieplejsze i milsze. Wypiłam dziś tylko dwie herbaty i chyba zrobię trzecią. Udaję, że nie wiem, jak to herbata wypłukuje magnez z organizmu.
Właśnie na Facebooku otrzymuję przyjemny pocisk od "koleżanek". Zebrały się u jednej i mają zabawę. Szczerze? Gdybym je miała pod ręką to nie wiem, co by się z nimi stało. Nic dobrego. Po prostu się we mnie gotuje, chce mi się płakać i krzyczeć i walnąć kogoś w twarz... Najlepiej Kamilę, ich swego rodzaju liderkę.
Czy takie coś zalicza się już pod cyberprzemoc? Nie wiem. Czy po dwóch tygodniach spokoju, będę mogła na nie spojrzeć i się uśmiechnąć? Wątpię.
Zna ktoś może jakieś dobre sposoby na poprawę humoru? Jestem trochę roztrzęsiona. Muszę chyba znaleźć jakąś miłą rzecz do napisania, żeby zrównoważyć nastrój tego posta. Hm...
Mam najwyższą średnią w klasie na półrocze. Dzisiaj na obiad miałam gołąbki(mniam!), jutro idę na pizzę, będę mogła przez ferie spokojnie poczytać książki.
Ten post wyszedł dość osobisty, mam wrażenie. No ale musiałam gdzieś wylać tą złość, ten smutek i rozczarowanie. Może później poprawi mi się humor.
Cześć!

2 komentarze:

  1. A ja mam sesję, help me ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym pomogła, tylko powiedz jak. A na razie mogę trzymać kciuki i dawać mentalne wsparcie :)

    OdpowiedzUsuń