Dzisiaj post o wszesnej porze, ale wieczorem jeszcze czymś was uraczę. :D
Śniło mi się coś zrytego. Pojechałam na kolonie i już drugiego dnia mieliśmy wracać. Kiedy siedzieliśmy już w jadącym autokarze okazało się, że zapomniałam telefonu. Nikt nie chciał zawrócić i strasznie się zdenerwowałam. Zajechaliśmy do IKEA na zwiedzanie. Wdałam się w bójkę z policjantem francuskim. Jakiś chłopak zaprosił mnie na randkę. Przeglądałam internet w pracowni informatycznej szkoły.
Obudziłam się o dziewiątej, stwierdziłam, że moja podświadomość jest dziwna(w końcu to ona steruje w pewnym sensie snami, czy coś) i poszłam zjeść śniadanie. O dziwo, posprzątałam na biurku. Skończyłam czytać książkę. Siedzę i przeglądam różne głupotki. Nudzę się jak mops. :<
A na obiadek mam dzisiaj kopytka. Godne pozazdroszczenia? Proszę o opinie :D
O właśnie, zrobiłam się głodna.
U mnie topnieje już śnieg. A szkoda, lubię śnieg.
Pa, cześć, ahoj!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz