wtorek, 26 lutego 2013

Czemu życie nie ma przycisku reset?

Hej, czytelnicy!

Podupadłam na duchu. Mam dość wszystkiego. Mam dość obłudnych i kłamliwych koleżanek, nauczycieli, szkoły, wszystkiego. Zresetować to wszystko. Wrócić do punktu wyjścia. Sprawić, by kłótnie i cierpkie słowa zniknęły, jakby nigdy nie istniały. Znikam w krainie, gdzie wszystko jest na swoim miejscu. Gdzie każdy dzień nie jest rollercoasterem i szarpaniną. Po chwili jednak rzeczywistość ściąga mnie na ziemię, brutalnie informując: w życiu nie ma przycisku reset, radź sobie.

Więc czując beznadziejną apatię i zniechęcenie, żyję. Wstać rano, zjeść śniadanie, pójść do szkoły, przetrwać, wrócić do domu, zjeść obiad, pogapić się w monitor komputera, odrobić lekcje, pogapić się, zjeść kolację, pogapić się, iść się umyć, pójść spać.
Jeżeli nie ma przycisku reset, to może jest chociaż "wyloguj się"?
Pozdrawiam i życzę dobrej nocy!

poniedziałek, 25 lutego 2013

Trochę rozkminy nad moimi uczuciami

Witam szanowne zgromadzenie czytelnicze!
Nadszedł moment, kiedy wszystko we mnie zebrało. Nadszedł moment, kiedy wiedziałam, że muszę o tym napisać, bo inaczej to ze mnie nie ujdzie. Piszę więc.
W moim biednym, nie całkiem jeszcze dojrzałym psychicznie umyśle szaleje burza emocji. Czym spowodowana? A raczej: kim? Nikim innym niż mą "koleżanką" Agatą.
 Przykładowe strzępki myśli dotyczącej wyżej wymienionej?
"Ona jest bezczelna."
"Nienawidzę cię, nienawidzę."
"Są tu jakieś ostre przedmioty?"
"Wyjdź stąd zanim zorganizuję ci nieszczęśliwy wypadek."
"Co się z tobą stało, dziewczyno? Zrobiłaś się żałosna."
" Uważaj żebym ci tego uśmieszku z twej twarzyczki nie wyrwała. Boleśnie."
Idę sobie korytarzem i widzę Agatę wchodzącą po schodach. Pięści nagle się zaciskają, brwi łączą w krechę wściekłości, usta zmieniają w cienką linię wyrzutu. Ona przechodzi obok mnie, udając, że nie istnieję. Znika z mojego pola widzenia. Rozluźniam dłonie,  twarz łagodnieje. Widzę Patrycję, macham przyjaźnie i podchodzę. Zaczynamy rozmowę. Zapominam. Na chwilę. Bo podchodzimy pod klasę i tam Agata ze swoimi nowymi, "fajniejszymi" przyjaciółeczkami. Co z tego, że zamiast mózgu mają wodę, a jedyne, czym mogą się pochwalić to nowe spodnie? Co z tego, że ambicji nie mają żadnych, a najciekawszym zajęciem jest robienie "przypałów"? Nie, i tak są dużo, dużo lepsze od okropnej mnie, która nigdy nic nie rozumie. Słowem się do mnie nie odezwie, a jak już, to czymś, co biedne dziewczę uważa za ironię. Pada pytanie ze strony Patrycji: o co jej chodzi? Śmiech i informacja, że o nic.
Uporządkujmy więc, co czuję, gdy widzę Agatę:
- złość,
- niechęć,
- gorycz,
- urazę,
- smutek,
- idiotyczny strzęp nadziei, że może kiedyś wszystko będzie jak dawniej, choć nie będzie nigdy.
Cóż, chyba już mi lżej, bo są momenty, kiedy z tym wszystkim czuję się okropnie. Jutro mam olimpiadę z angielskiego, życzcie mi szczęścia! :)
Zgromadzenia uważam za zamknięte.

piątek, 22 lutego 2013

Post późną porą

Hej!
Piątek, piątek! Wreszcie trochę spokoju. Napisałam sprawdzianik z historii, nawet przystępny. Lekcji było sporo, jakoś przeżyłam. Teraz się relaksuję przy komputerze. Chłopaki z mojej klasy podniecają się jakąś internetową grą fantasy. Chyba aż sprawdzę, co to właściwie jest. Moja koleżanka Igusia ma bloga, co prawda na bloogu, ale moglibyście wejść? Ucieszy się: Bloog Igusi
Nuta Dnia: Cover Gangnam Style Jayesslee.
Dobranoc!

czwartek, 21 lutego 2013

Nie mam nic ciekawego do czytania

Hej ludzie!
Jutro mam sprawdzian z historii i muszę się edukować. Chęci nie odczuwam żadnych. Za półtora godziny mam angielski, już odrobiłam pracę domową. Piję herbatkę i jem ciasteczka, zapominając chwilowo, że chciałabym schudnąć. Ale co uczynić, gdy ciacha są takie dobre?
Nie mam nic ciekawego do czytania, jak mówi tytuł posta. Zajrzałam do księgarni, lecz żadnych ciekawych pozycji literackich nie znalazłam. Może niedługo pojadę do Radomia na zakupy. W Empiku czegoś poszukam, jakichś komiksów może.
Dobra, biorę się za tą historię, cześć!

środa, 20 lutego 2013

Moja klasa to świry

Hej Wy moi czytelnicy!
Jak oznajmia tytuł posta, moja klasa to świry. Dzisiaj na godzinie wychowawczej zaczęli rzucać czyjąś pomarańczą. W końcu owoc trafił w ścianę, brudząc ją efektownie. Ale że to było za mało wrażeń, Mateusz z mojej klasy powiedział do Kordiana: "Przybij stopę!" kiedy ten drugi szedł do odpowiedzi. Kordian więc przybił stopę, na co Mateusz zareagował szczerym oburzeniem i zerwał się z krzykiem "Co mnie kopiesz?!" Zaczęli się bić i ogólnie zrobiło się ciekawie. Kacper zaczął chodzić po ławkach, pokazując swoje umiejętności parkourowe, wychowawczyni testowała nowy projektor, przyszła higienistka na fluoryzację, dziewczyny umawiały się na wyjazd na zakupy, Kordian po pobiciu się z Mateuszem począł spożywać pizzerkę i opowiadać o swoich wyimaginowanych przeżyciach łóżkowych. Normalnie szał ciał i uprzęży. Na polskim pisaliśmy wypracowanie, z którego finalnej wersji musiałam wyciąć bardzo fajny fragment, bo nie starczyło mi czasu. Jaka szkoda.
Nuta Dnia: Evil Angel zespołu Breaking Benjamin. Smacznego.
Cześć i miłego wieczoru!

niedziela, 17 lutego 2013

Niesamowite przeżycia dnia wczorajszego

Hej!
Z powodu mniejszej ilości wolnego czasu posty będą pisane w odstępie kilku dni. Nie dam rady po prostu codziennie pisać coś nowego.
Wczoraj pojechałam do Warszawy na olimpiadę z polskiego. Musiałam wstać o szóstej, żeby o siódmej wyruszyć. Później nie mogłam znaleźć szkoły, w której odbyć się miała rzeczona olimpiada. W końcu trafiłam, napisałam, a później odwiedziłam rodzinę z Warszawy. W domu znalazłam się w pół do piątej.
Nie chcę iść do szkoły. Będę musiała spotkać się z moimi "koleżaneczkami". :(
Szczerze, to czasami mam takie momenty, że żałuję. Żałuję, że się nie pogodziłam z Agatą. Wtedy wszystko byłoby "normalnie", nikt by na mnie nie najeżdżał. Ale lepsza jest gorzka prawda niż najsłodsze kłamstwo.
Nuta Dnia powraca: Skinny Love w wykonaniu Birdy.
Pa, cześć, ahoj!

czwartek, 14 lutego 2013

Trochę narzekania

Hej!
Przepraszam, że pewien czas nie pisałam, ale primo: po feriach nieco brak czasu, secundo: musiałam się zebrać żeby napisać ten post.
Napiszę Wam, co mnie gnębi, co mi przeszkadza. Uwaga, nudne narzekanie głupiej nastolatki nadchodzi! Zrobię to w formie wyliczanki, czy tam rankingu. Zwał jak zwał.
- Agata, moja "przyjaciółka". Od poniedziałku wymieniłam z nią może trzy zdania. Czuję złość, rozgoryczenie, żal. Kiedyś była moją najlepszą przyjaciółką, a teraz ze swoimi koleżaneczkami wyzywa mnie  od najgorszych. Za moimi plecami, przy mnie trochę też. Próbowała mnie przeprosić, ale zwrot "oj sorry Gośka, to nie ja, tylko dziewczyny" jakoś do mnie nie trafił. Żal zakorzenia się coraz głębiej i nawet gdybym chciała, nie potrafię się do niej odezwać. Już nawet nie umiem spojrzeć na nią inaczej, niż z niechęcią.
- Kamila, moja kiedyś-koleżanka, dziś osoba której nienawidzę. Prawie wszystkie dziewczyny ją uwielbiają, bo jest taaaaka zabawna. Mnie się uczepiła i ciągle mi dokucza. To, że sprawia mi przykrość, wydaje jej się niesamowicie zabawne. Jeżeli to jakimś cudem czyta, chcę, żeby wiedziała jak bardzo jej nienawidzę. Nigdy do nikogo nie pałałam tak negatywną emocją, jak do Kamili.
- Praktycznie każdy wiedzący, jaka powinnam być i co robić. Kiedy nie jestem taka, jak oczekują, natychmiastowo szok i zdziwienie. Dlaczego? Czy to nie ja decyduję, kim jestem i kim chcę być?
- Stanie się odludkiem, outsiderem. Kiedyś byłam w miarę popularna, miałam sporo koleżanek. Teraz jedyną osobą, przy której mogę się otworzyć, jest Patrycja. Właściwie to może tak jest lepiej. Zamiast groma fałszywych koleżanek, jedna prawdziwa przyjaciółka.
Dobra, dosyć narzekania. Cześć!